bip
 
Bydgoszcz
 
Radio Kultura
TV
 
 
Strona główna Wydarzenia
 

KINO LETNIE - Vicky Cristina Barcelona, reż. Woody Alen; przed: Bydgoska kronika Filmowa

15.07.2010 (czwartek), 22:00

kategoria: Europejskie Lato Artystyczne

gdzie: Muszla Koncertowa

wstęp: wolny

 

Dwie młode Amerykanki, Vicky (Rebecca Hall) i Cristina (Scarlett Johansson) przyjeżdżają na wakacje do Barcelony. Vicky, inteligentna i czuła, ma niedługo wyjść za mąż; otwarta na emocjonalne i seksualne przygody Cristina to jej zupełne przeciwieństwo. Podczas pobytu, obie bohaterki dają się wciągnąć w niekonwencjonalną, romantyczną i seksualną przygodę z Juanem Antonio (Javier Bardem), charyzmatycznym malarzem, uwikłanym w burzliwą i skomplikowaną relację ze swoją byłą żoną, Marią Eleną

.

O hiszpańskim filmie Allena pisało się sporo i na jedno kopyto, wszędzie fruwały te "sensualizmy", "seksapile"  i "pomniki wystawione kobiecości". Ale co tak naprawdę wiemy o filmowych damach z Barcelony? Na początku wiemy to, co powie nam o nich narrator ( a nie oszukujmy się, ironiczny z niego skurczybyk). Potem one same dostają głos, coś tam mówią i jakoś działają. W końcu do Hiszpanii przyjeżdża postać allenowska, żeby nie powiedzieć porte-parole autora, Nowojorczyk z krwi i kości, który wprawdzie w łóżku tak średnio na jeża, ale jak już coś spuentuje, to nie ma czego zbierać. Pomnik wystawiony kobiecości? Jasne, a ja mam klatę jak Darek Michalczewski i oczy piękne jak Frodo Baggins.

Już we wstępie narrator cynicznie wykłada kawę na ławę: Vicky stąpała twardo po ziemi, ponieważ była realistką. Zaręczyła się z Dougiem, bo odnosił sukces i rozumiał piękno zobowiązania. I snuje się Vicky przez cały film, walcząc ze swoim pragmatyzmem (pokochać czy polubić?; polubić czy poślubić?) Potem przyjeżdża jej partner, Doug, wspomniany Nowojorczyk. Mówi: Jesteś taka pragmatyczna, za co cię kocham.


Następna w kolejce jest Cristina. Narrator: Cristina oczekiwała czegoś innego od miłości. Akceptowała cierpienie jako nieunikniony element głębokiej pasji. I Cristina przeżywa – cierpi i maluje, maluje i cierpi, robi zdjęcia, ah, zdjęcia, świat pełen zdjęć i obrazów. Nowojorczyk na to: Troszkę to pretensjonalne, nie uważasz?

 

VCB_2


Nawiasem mówiąc, pretensjonalne są dla
Allena obydwie bohaterki, każda na swój sposób. Świadczy o tym chociażby cel ich wizyty w Barcelonie. Vicky, zauroczona architekturą Gaudiego, piszę pracę magisterską o "tożsamości Katalończyków", Cristina spędziła ostatnie sześć miesięcy na pisaniu, reżyserowaniu i graniu w 12-minutowym filmie, który potem się jej nie spodobał, zerwała właśnie z kolejnym chłopakiem i zapragnęła zmiany scenerii.

Paradoksalnie, najmniej egzaltowana wydaje się w tym towarzystwie Hiszpanka Maria Elena, której gorąca głowa i rozpalone serce (Zdradziłeś mnie z nią, zdradziłeś mnie z nią oczami!) wpisują się w rzeczony stereotyp katalońskiej tożsamości. A wiadomo, jak to jest ze stereotypami – nawet często powtarzane kłamstwo w końcu staje się prawdą. I tak, pocieszny film o wakacyjnym romansie zamienia się w opowieść o nieprzekraczalnych, kulturowych barierach. Gdy w jednej z ostatnich scen Vicky wymyśla parze
Bardem-Cruz, nie wynika to
z miłosnego zawodu, ale ze świadomości, że z Katalonią ma tyle wspólnego co, nie przymierzając,
Woody Allen.

 

 

Podziel się linkiem wstecz

Kolejne wydarzenia

MUZYKA Z MÓZGU – COMPAGNIA D’ARTE DRUMMATICA (Italia) MOK

16.07.2010, 19:00

MUZYKA Z MÓZGU – COMPAGNIA D’ARTE DRUMMATICA (Italia)

kategoria: Europejskie Lato Artystyczne

gdzie: Rybi Rynek

wstęp: wolny

ŁUKASZ ROSTKOWSKI - PLANET L.U.C. - koncert MOK

17.07.2010, 20:00

ŁUKASZ ROSTKOWSKI - PLANET L.U.C. - koncert

kategoria: Europejskie Lato Artystyczne

gdzie: Rybi Rynek

wstęp: wolny

Teatr dla dzieci ORZEŁEK MOK

18.07.2010, 16:00

Teatr dla dzieci ORZEŁEK

kategoria: Europejskie Lato Artystyczne

gdzie: Rybi Rynek

wstęp: wolny

Kalendarium

«

Luty 2012

»
  • pn
  • wt
  • śr
  • cz
  • pt
  • so
  • nd
Kalendarium wersja en
Reklama
Reklama
Reklama

liberatak_promo_300x99

Reklama
facebook
Reklama
Reklama
Reklama
 
 
 

DZIĘKUJEMY...